Oświetlenie w pracy stolarza
Pisaliśmy już o sprawach stricte związanych z warsztatem pracy stolarza. Nie wspomnieliśmy jednak chyba o odpowiednim oświetleniu, które jest jednym z kluczowych elementów, które wpływają na efektywność pracy. Jakie powinno być, a jakiego unikać?

Zwykle bywa tak, zwłaszcza, jeśli mowa o stolarzach-amatorach, że warsztat znajduje się w piwnicy albo też jest jednocześnie garażem, suszarnią i pralnią (sic!). W takich warunkach trudno więc o światło słoneczne, które jest najlepszym z możliwych. W tym wypadku pozostaje więc wyposażenie miejsca pracy w takie oświetlenie, które pozwoli uniknąć błędów w pobieraniu wymiarów, czy też przycinaniu elementów w kolejnych projektach.
Zacznijmy od tego, jakie światło być nie może. A nie powinno być ani za ostre, ani za słabe. To pierwsze sprawi, że nasze oczy szybko zaczną łzawić, może dojść nawet do podrażnienia, natomiast w przypadku światła za słabego, będziemy tak usilnie wytężać wzrok, żeby coś dostrzec, że oczy szybko się zmęczą. Uniwersalnym rozwiązaniem będzie znalezienie złotego środka. Najbardziej zbliżone do światła słonecznego, a przy tym najzdrowsze dla oczu są żarówki typu LED. Oprócz tego potrzebują bardzo mało mocy, przez co są nawet 20-razy bardziej ekonomiczne, aniżeli żarówki zwykłe, czy nawet halogenowe.
Jednak wybór odpowiedniego typu żarówek to nie wszystko. Musimy jeszcze światło odpowiednio rozplanować tak, aby padało równomiernie na całej powierzchni stanowiska pracy z uwzględnieniem miejsc szczególnie ważnych (na przykład przy narzędziach stolarskich), co pozwoli na precyzyjne wykonywanie pracy. Oprócz światła górnego przyda się więc to miejscowe, czy też punktowe, w postaci np. lampki biurkowej.
Odpowiednio dobrane oświetlenie pozwoli na zaoszczędzenie czasu – praca będzie wykonywana sprawniej i efektywniej, a przecież głównie o to, w czynnościach stolarskich głównie chodzi.







