Odnawiamy stare meble
Chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że stare meble mają duszę, choć przez niektórych traktowane są nieco po macoszemu. Bo jak mają się nowe meble kuchenne do wysłużonych, wielopokoleniowych kredensów, które pamiętają nie tylko czasy drugiej, ale nawet pierwszej Wojny Światowej? No dobrze, ale nie sięgajmy pamięcią aż tak głęboko. Przecież stary mebel to również taki, który ma dziesięć i więcej lat. Jak sprawić, żeby znów wyglądał dostojnie, żeby zachęcał do oglądania, a nie odstraszał?

Nie jest to trudne zadanie, choć wymagające pewnego nakładu pracy i zaangażowania. Drewniany mebel trzeba na samym początku oczyścić – przez lata zebrała się na nim nie tylko warstwa kurzu, ale również innych zanieczyszczeń. Swoje robi też lakier czy inna powłoka, która miała za zadanie chronić drewno. To najbardziej absorbujący etap renowacji. Mebel można również odtłuścić specjalnym środkiem do tego celu – można go znaleźć w sklepach budowlanych. Tak przygotowany mebel możemy, a nawet musimy zakonserwować, aby nie niszczał. O tym, czy zdecydujemy się na lakierowanie czy bejcowanie, zależy od nas – pamiętajmy jednak, że w przypadku bejcowania uzyskamy ciemniejszy kolor, lakier natomiast będzie przezroczystą powłoką.
Mebel możemy oczywiście wzbogacić. Wymianie mogą podlegać uchwyty meblowe, przy odrobinie szczęścia powinniśmy znaleźć takie, które będą zbliżone wyglądem do starych – producenci zauważają, że wracamy do klasycznych dodatków. Jeśli będzie z tym problem, zawsze możemy poszukać uchwytów na ulicznych targach, jakich wiele – czasem bardziej opłaca się zakup jakiegoś rozklekotanego mebla, żeby tylko wydobyć z niego ozdobne uchwyty.
Tak odnowiony mebel z powodzeniem zajmie miejsce w centrum salonu, jednak sprawdzi się też w sypialni, kuchni, ale też przedpokoju. Byle tylko nikt nie wpadł na pomysł, żeby ponownie wpędzić go do piwnicy albo na strych.







